Że Horus zdradzi Imperatora, wiadomo od początku - zdradza to sam tytuł serii. W drugim tomie zaczynamy się dowiadywać, dlaczego. Jedną z moich pierwszych recenzji na blogu poświęciłem Wywyższeniu Horusa, pierwszemu tomowi monumentalnej sagi Herezja Horusa. Seria dzieje się w świecie Warhammera 40k, a dokładniej 10 tysięcy lat przed wydarzeniami znanymi z gier. Po trzech miesiącach powróciłem do tego świata, aby przeczytać Fałszywych Bogów. Graham McNeill przejął pałeczkę w tej sztafecie po Danie Abnetcie i opowiada o dalszych losach Mistrza Wojny Horusa oraz jego floty, Sześćdziesiątej Trzeciej Ekspedycji. Nie ukrywam, że Wywyższenie Horusa bardzo mi się podobało. Jest świetnym punktem wejścia dla kogoś niemającego pojęcia o tym skomplikowanym świecie, a dodatkowo nie traktuje czytelnika jak dziecka. Drugi tom, Fałszywi Bogowie, podnosi stawkę - jest dużo bardziej mroczny i więcej się w nim dzieje, ale nadal jest tu to, co podobało mi się w pierwszym tomie.
Herezja zapuszcza korzenie
Książka zaczyna się prawie tam, gdzie skończyło się Wywyższenie Horusa. Sześćdziesiąta Trzecia Ekspedycja, w skład której wchodzi XVI Legion - przemianowany z Wilków Luny na Synów Horusa - trafia na Davin. Gubernator tego wcześniej podbitego świata, Eugan Temba, zbuntował się przeciwko władzy Imperatora. Nieustraszeni Astartes, czyli Kosmiczni Marines, będą musieli zmierzyć się z nowym wrogiem - armiami nieumarłych zrodzonych z mocy Chaosu.

Wyznanie heretyka
Chaos i czający się w Osnowie bogowie Chaosu to ważny element Fałszywych Bogów. W pierwszym tomie sagi tylko liznęliśmy tego tematu, a tutaj stanowi on oś fabuły. To wielka zmiana i zarazem to, co podobało mi się najmniej. Nie przepadam za klasycznym fantasy, a najbardziej nie lubię w nim magii. Tymczasem Osnowa i Chaos to w tym świecie właściwie magia w kosmicznym przebraniu. Wiem, wiem - Moc z Gwiezdnych Wojen to też w gruncie rzeczy magia, a jakoś nigdy mi nie przeszkadzała. Najwyraźniej mam podwójne standardy. Dopóki chodziło o widowiskowe starcie z wynaturzonymi stworami na księżycu Davina, w którym do akcji wkraczają też tytani, nie raziło mnie to aż tak bardzo. Klimat był tam bliższy horrorowi o zombie niż fantasy, a horrory lubię. Kiedy jednak akcja przenosi się na samą planetę i nabiera bardziej osobistego wymiaru (o którym celowo nie wspominam), zacząłem już trochę wyczekiwać końca tego wątku.
Znajome twarze, znajomy styl
Głównym bohaterem tego tomu znów jest Garviel Loken, który ma coraz więcej powodów do niepokoju - część jego braci działa za plecami innych, a w Legionie zaczyna się dziać coś, o czym mówi się szeptem. Wracają też inne postacie z pierwszego tomu i pojawia się kilka nowych - na przykład Petronella Vivar, arystokratka z Terry (czyli Ziemi), która ma zostać osobistą kronikarką Mistrza Wojny. Ku mojej uciesze część rozdziałów opowiedziana jest z perspektywy samego Horusa. To one - mimo magicznej otoczki, na którą narzekałem wyżej - najbardziej posuwają fabułę do przodu i rzucają światło na przyczyny Herezji, od której nazwę wzięła cała seria. Znów mamy też znany z pierwszego tomu podział rozdziałów (oprócz ostatniego) na trzy części z osobnymi podtytułami. McNeill korzysta z niego na różne sposoby: pokazuje te same wydarzenia z kilku perspektyw, przeskakuje między miejscami albo cofa się w czasie.
Mimo innego autora styl jest bardzo podobny - jeśli podobał ci się sposób pisania Wywyższenia, to tutaj znajdziesz tego więcej. Jeśli już szukać różnic, to klimat jest cięższy, a walki McNeill opisuje tak, że trochę łatwiej je sobie wyobrazić. Znów nowe pojęcia są naturalnie wplecione w fabułę i wyjaśniane po drodze, bez podręcznikowego tonu. Tak samo jest z ważnymi wydarzeniami z poprzedniego tomu. Dobrym przykładem jest Anatema - tajemnicze ostrze z finału pierwszej części. To, co musisz o nim wiedzieć, wraca w rozmowach albo wspomnieniach bohaterów, ale w sam raz - bez streszczania wszystkiego od nowa. Autor zakłada, że czytelnik jest uważny. Bardzo lubię takie podejście.
Grimdark
Warhammer 40k to sztandarowy przykład grimdarku - podgatunku fantastyki, który zresztą wziął nazwę od motta tego uniwersum: "In the grim darkness of the far future, there is only war" (w ponurym mroku dalekiej przyszłości jest tylko wojna). Chyba dopiero w Fałszywych Bogach zrozumiałem, co to właściwie znaczy. Krótko mówiąc, grimdark cechuje się dystopijnym światem, amoralnością i dużą dawką przemocy. Nic nie jest tu czarno-białe. Nie ma podziału na tych dobrych i złych. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W recenzji pierwszego tomu pisałem, że Astartes trudno polubić, bo bliżej im do maszyn wojennych niż do bohaterów. Teraz widzę, że to nie wada, tylko zasada tego świata. Podczas czytania kilka razy zatrzymywałem się i zastanawiałem, komu właściwie mam kibicować - i choć było to trochę niekomfortowe, bardzo mi się to podobało. Czy po dobrej stronie stoi Loken, który bez większego zastanowienia zabija zwykłych ludzi? Horus, w którym narasta poczucie krzywdy? A może Imperator, który w imię zjednoczenia ludzkości podbija kolejne światy? Chyba czytam za dużo komiksów superhero, gdzie podział jest (zazwyczaj) jasny, i za często oglądam Gwiezdne Wojny, w których przynajmniej od razu wiadomo, że Imperator jest tym złym.
Herezji ciąg dalszy
Mam świadomość, że Fałszywi Bogowie to dopiero drugi tom tej długiej sagi i wszystko może się jeszcze zdarzyć, ale bardzo się cieszę, że na nią trafiłem. Mimo pewnych elementów zbyt magicznych jak na mój gust, było tutaj wszystko, co spodobało mi się w pierwszym tomie - dynamiczna narracja z różnych perspektyw, epickie walki, wielkie maszyny bojowe oraz sieć intryg i tajemnic. Jeśli Wywyższenie Horusa ci się spodobało, po Fałszywych Bogów możesz sięgać w ciemno - to ta sama seria, tylko mroczniejsza. Jeśli jednak, tak jak ja, wolisz science fiction od magii, nastaw się na kilka rozdziałów, przez które trzeba będzie przebrnąć. Tylko nie zaczynaj od tego tomu - bez pierwszej części sporo ci umknie.
Ja tymczasem niedługo sięgam po Galaktykę w płomieniach, która od Pyrkonu czeka na półce. Jestem ciekaw, czy styl przetrwa kolejną zmianę autora - tym razem pałeczkę przejmie Ben Counter.
Tytuł: Fałszywi Bogowie
Tytuł oryginału: False Gods
Autor: Graham McNeill
Tłumaczenie: Marcin Roszkowski
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Cykl: Herezja Horusa, tom 2
ISBN: 978-83-8232-136-4
Data wydania: 31 października 2024
Numer wydania: 2
Oprawa: miękka
Liczba stron: 432
Cena katalogowa: 51,00 zł
Ilustracja na okładce: Philip Sibbering
Pierwsze wydanie: Black Library, 2006

