Mamy i mieliśmy w Polsce wielkich pisarzy fantastyki naukowej, tylko że listę zwykle kończymy o wiele za wcześnie. Lema zna każdy, Dukaja coraz więcej osób, a o Januszu Zajdlu, którego dotyczy ta recenzja, większość z nas nie słyszała w ogóle. A Zajdel to nie był drugi Lem. Był czołową postacią zupełnie innego nurtu - fantastyki socjologicznej. Kosmiczne społeczeństwa przyszłości podejrzanie przypominały w niej PRL, a fabuła była głównie pretekstem, żeby powiedzieć coś o tym, co bolało czytelnika tu i teraz. Paradyzja jest moim pierwszym kontaktem z tym autorem, a zarazem książką, za którą dostał w 1984 roku nagrodę czytelników - tę samą, która dziś nosi jego imię i jest najważniejszym wyróżnieniem polskiej fantastyki. Sam nie zdążył jej odebrać.

Paradyzja jest wizją totalitarnej dystopii dziejącej się w kosmosie, ale dla mnie ważny był też element zagadki, którą odkrywamy wraz z głównym bohaterem. Książki słuchałem w formie słuchowiska na Audiotece, dlatego w tej recenzji opowiem nie tylko o samej fabule, ale też o jakości realizacji.

Fot. Janusza A. Zajdla (ok. 1977): autor nieznany, zbiory Instytutu Pamięci Narodowej (sygn. IPN BU 1535/372956), domena publiczna. (Wikimedia Commons)

Pytam tylko z ciekawości

W książce śledzimy losy pisarza Rinaha Deviego, jednego z nielicznych Ziemian, którzy uzyskali wstęp na sztuczny kosmiczny obiekt nazywany Paradyzją. Paradyzja krąży wokół bogatej w surowce, ale niestabilnej geologicznie planety Tartar i stanowi dom dla 150 milionów potomków kolonistów przybyłych tutaj 100 lat temu. Rinah jest pisarzem i pracuje nad książką, w której opisze, jak wygląda Paradyzja i życie jej mieszkańców. Jednak to tylko oficjalny cel. Drugim jest dowiedzenie się, co się stało z socjologiem Larsem Beningiem, który gościł tam 10 lat wcześniej. Bo musisz wiedzieć, że ten opis to tylko fasada. Wiele informacji o Paradyzji utrzymywanych jest w ścisłej tajemnicy. Nikt nie wie, jak dokładnie wygląda ani w którym miejscu nad Tartarem się znajduje.

Rinah z pomocą przewodnika Alviego poznaje zasady rządzące Paradyzją. Mieszkańcy nie potrafią czytać i pisać, nie mają żadnej prywatności, a do tego ich całe życie podporządkowane jest słuchaniu się systemu komputerowego, który nie tylko analizuje to, co mówią, ale nieustannie ocenia ich zachowania, a od tych ocen zależy wykonywana przez nich praca i przywileje.

Uspokoję cię od razu: to nie jest jedna z tych zagadek, które autor zostawia otwarte, żeby wyglądało tajemniczo. Wszystko się wyjaśnia, łącznie z tym, co stało się z Beningiem. Zajdel gra przy tym fair, bo sypie wskazówkami na tyle wyraźnymi, że chwilę przed finałem sam się domyśliłem, do czego to zmierza, a bardzo lubię, kiedy książka mi na to pozwala.

Paradyzja, aut. Janusz A. Zajdel, ©Iskry, 1984, proj. okładki Kazimierz Hałajkiewicz. (encyklopediafantastyki.pl)

Rozmawiajmy o pogodzie

To, na co zwróciłem uwagę, to jak Zajdel sprawnie zbudował całą historię. Zaczyna się to wszystko w miarę normalnie, ot trochę dziwny świat, w którym panują dość dziwne dla Ziemianina zachowania, ale raczej nic, czego nie dałoby się wytłumaczyć. Przewodnik Alvi przekazuje Rinahowi to, co zostało mu wpojone w szkole i przez telewizję. Mieszkańcy Paradyzji żyją w ciągłym strachu przed atakiem z Ziemi i ograniczenia swobód obywatelskich są stworzone dla ich bezpieczeństwa. Gdy te pierwsze wytłumaczenia zaczynają nie wystarczać, pojawiają się kolejne postaci, które wprowadzają Rinaha w świat tajnego języka pozwalającego ominąć wszystkosłyszące systemy komputerowe.

Język kojarzeniowo-aluzyjny, czyli w skrócie koalang, wykorzystuje skojarzenia, aby zataić prawdziwy sens rozmowy. Dla wprawionych słuchaczy jest łatwy do odczytania, jednak dla sztucznej inteligencji brzmi jak zbitki bezsensownych zdań. Brzmi to mniej więcej tak: "Szary anioł przyśnił mi się nieostrożnie". Po ludzku: w nocy wszedł mi do pokoju funkcjonariusz, przekonany, że mnie nie obudzi. Dla komputera to bezsensowna zbitka, a rozmówca rozumie wszystko. Jest w tym jeszcze jeden haczyk, który podoba mi się najbardziej: system się uczy, więc raz zużytej aluzji nie da się użyć drugi raz. Nowe trzeba wymyślać na bieżąco, przez co cała Paradyzja siłą rzeczy uprawia poezję. Co warto zaznaczyć, koalang to tylko pośredni poziom wielkiej zagadki Paradyzji. Do poznania ich wszystkich Rinah będzie musiał sięgnąć po więcej.

Starszy brat z Anglii

Książka ukazała się w roku 1984, ale nie tylko rok wydania ma wspólny z Rokiem 1984 Orwella. Specyficzny język koalang to nawiązanie do nowomowy. Antyutopia przedstawiona przez Zajdla ma też swojego Wielkiego Brata. Jest on jednak tutaj nienazwanym systemem kontrolującym zachowania ludzi. Do napisania tego paragrafu skłoniła mnie dyskusja pod postem o słuchowisku Harry'ego Pottera. Paradyzja niczym nie ustępuje innym antyutopiom, w tym omawianym w szkołach Rokowi 1984 i Nowemu wspaniałemu światu. Aż dziw bierze, że nie jest przy tej okazji wspominana. Niestety, cudze chwalimy, swego nie znamy.

Jest tu jedna różnica, która moim zdaniem działa na korzyść Zajdla. Orwell wymyślał swój totalitaryzm w Anglii, a Zajdel w takim systemie po prostu żył. Na co dzień był fizykiem jądrowym, w 1980 roku został przewodniczącym Solidarności w swoim zakładzie, a w noc wprowadzenia stanu wojennego napisał wiersz, którego sam zabronił publikować. Paradyzja wyszła dwa lata później. Sam mówił zresztą, że prawdę trzeba ubrać w kostium, zanim się ją wypuści między ludzi. Nie mam pewności, ale mam wrażenie, że dlatego koalang czyta się inaczej niż nowomowa. To nie jest tylko pomysł na fabułę, tylko coś, co autor naprawdę robił, też ze swoją książką.

Paradyzja, aut. Janusz A. Zajdel, ©superNOWA, proj. okładki Bogusław Polch. (lubimyczytać)

Nie mam tego na piśmie

Skoro już padło słowo "słuchowisko" - właśnie w takiej formie poznawałem Paradyzję. Podział na role robi tu całą robotę: w powieści prowadzonej głównie dialogami ani razu nie zgubiłem się w tym, kto do kogo mówi. Tło dźwiękowe też nie jest samym ozdobnikiem. Słychać gwar w ciasnych stołówkach, pustkę większych przestrzeni, stukanie w trakcie rozmów wideo. Dzięki temu ciasnotę tej stacji czuje się od razu i nie trzeba jej sobie dopowiadać. Gdzieś w środku trafia się jeszcze opowieść w opowieści, której nie będę ci zdradzał, i to ona została mi w głowie najdłużej.

Sam koalang działa tak samo jak na papierze. Najpierw zastanawiasz się, o co w tej rozmowie chodzi, a potem łapiesz, że to nie autor się zaciął, tylko postacie mówią szyfrem. Mam tu jednak jedno zastrzeżenie: słuchowisko płynie dalej niezależnie od tego, czy nadążasz. Przy książce możesz zatrzymać się nad zdaniem i spróbować rozgryźć aluzję sam, tutaj musisz świadomie sięgnąć po pauzę - a ja kilka razy orientowałem się o dwa zdania za późno.

Tylko cię ostrzegę, jeśli będziesz szukać na serwisach z audiobookami, to uważaj, bo jest też "zwykła" wersja. Sama książka nie jest długa i to pozwala jej trzymać tempo, więc przy słuchaniu regularnie łapałem się na syndrom "jeszcze 15 minut i już na pewno idę spać".

I jeszcze jedno, czego nie planowałem. Na Paradyzji nikt nie czyta ani nie pisze, wszystko, co mieszkańcy wiedzą, ktoś im powiedział. Wychodzi na to, że poznałem tę powieść dokładnie w tej formie, w jakiej poznaliby ją jej mieszkańcy sztucznego satelity.

Proszę o dokładkę

Paradyzja jest dla ciebie, jeśli:

  • Lubisz dystopie, w których jest coś do rozwiązania, a nie tylko do obejrzenia.
  • Bawi cię język: szyfry, aluzje i mówienie jednego, a myślenie drugiego.
  • Masz ochotę na coś krótkiego, co zamkniesz w kilka wieczorów.

Nie jest dla ciebie, jeśli:

  • Szukasz kosmicznej akcji. To science fiction, w którym prawie wszystko dzieje się w rozmowie.
  • Wolisz książki prowadzone przez bohaterów. Tutaj najciekawszą postacią jest system, a ludzie są przede wszystkim po to, żeby go pokazać.

Jestem bardzo zadowolony, że dałem Paradyzji szansę. Zajdel bierze to, co najlepsze z klasycznych dystopii, i dokłada do tego własny pomysł na zagadkę. Nawet jeśli odłożysz całą antyutopię na bok, zostaje ci dobra historia detektywistyczna. Polecam ci serdecznie spróbować. A ja tymczasem słucham już "Całej prawdy o planecie Ksi" tego samego autora.

Tytuł: Paradyzja
Autor: Janusz A. Zajdel
Forma: słuchowisko z podziałem na role, z muzyką
Adaptacja: Emilia Domańska
Reżyseria: Przemysław Bawół, Krzysztof Zatryb
Muzyka i realizacja dźwięku: Przemysław Bawół, Krzysztof Zatryb (Studio Fonoryt)
Obsada: Mirosław Neinert, Przemysław Bawół, Jędrzej Hycnar, Paulina Holtz, Filip Kosior, Janusz Zadura, Jarosław Łukomski i inni
Wydawca audio: Aleksandria
Rok wydania: 2024
Czas trwania: 5 godz. 36 min
Gdzie posłuchać: Audioteka, także w abonamencie Audioteka Klub; na innych serwisach pod tytułem "Paradyzja. Superprodukcja"
Pierwsze wydanie książki: Iskry, 1984, seria Fantastyka-Przygoda
Wydanie książkowe w sprzedaży: superNOWA, 208 stron, oprawa miękka, ISBN 978-83-7578-189-2