Primal Hunter to kolejna książka z gatunku LitRPG wydana w Polsce. Napisał ją autor występujący pod pseudonimem Zogarth, rozdział po rozdziale, na portalu Royal Road - serwisie zrzeszającym internetowych twórców i czytelników. Na Patreonie zbiera dziś ponad 300 tys. zł miesięcznie od patronów, którym udostępnia kolejne rozdziały wcześniej niż reszcie świata. Dzięki wydawnictwu Insignis możesz go wreszcie przeczytać po polsku. Czy Primal Hunter to książka dla ciebie?

Primal Hunter. Tom 1 (The Primal Hunter), aut. Zogarth, il. okładki Antti Hakosaari, ©Insignis Media, 2026. (Insignis)

Samouczek

Główny bohater, Jake Thayne, i jego koledzy z pracy zostają bez żadnej zapowiedzi przeniesieni do fantastycznego świata zwanego Samouczkiem. Rzekomo wszechświat przekroczył pewien poziom, przez co został włączony do multiwersum, a Samouczek ma przygotować nowych mieszkańców do życia w nim. Ograniczonym czasowo światem zarządza tak zwany System i to on wprowadza tu elementy gier RPG: Jake, podobnie jak 1200 innych uczestników, wybiera klasę z podręcznikowego zestawu, od maga po łucznika, dostaje garść statystyk opisujących jego postać i podstawowy ekwipunek. Wygląda na to, że multiwersum jest bardzo brutalnym miejscem, bo głównym zajęciem uczestników Samouczka jest zabijanie się nawzajem. Battle Royale z poziomami doświadczenia. O co w tym wszystkim chodzi? Nie mam pojęcia, ale o tym później.

Jake i jego znajomi z pracy zostają zgrupowani w drużynę i muszą przeżyć dwa miesiące w Samouczku. Zabijanie stworów i innych graczy daje im punkty statystyk wpływające na ewolucję rasy i klasy oraz tajemnicze Punkty Samouczka. Szybko jednak okazuje się, że Jake słabo odnajduje się w drużynie i przy pierwszej lepszej okazji postanawia samotnie rozwijać swoje statystyki.

Jeszcze w "prawdziwym" świecie Jake strzelał z łuku, więc bez wahania wybiera klasę łucznika. W toku poszukiwań odnajduje jednak loch wyzwania i zdobywa profesję alchemika. Zaprzyjaźnia się przy okazji z pewnym bogiem specjalizującym się w truciznach. Dzięki samozaparciu i boskiemu patronowi Jake zostaje żywą maszyną do zabijania.

Książka opowiada historię typu od zera do bohatera (chociaż akurat z tym bohaterem bym nie przesadzał). Wyzwania, które stawia sobie Jake, to najlepsze, co ta książka ma do zaoferowania. Śledzimy jego polowania na coraz silniejszą zwierzynę i doskonalenie się w sztuce alchemii oraz manipulacji maną. Mnie najbardziej przypadł do gustu fragment dziejący się w lochu wyzwania, kiedy to główny bohater szukał sposobu na pozbycie się toksyny, która trawiła jego ciało.

Dramatis personae

Jake jest introwertykiem, który nie przepada za ludźmi. Znajomi z biura to jedyne osoby, z którymi utrzymuje bliższe relacje. O jego przeszłości dowiadujemy się niewiele. Wiemy, że w młodości uległ kontuzji, która zniszczyła jego marzenia o karierze łucznika, poszedł na studia, a przed integracją wszechświata pracował jako analityk biznesowy. W jednym z ostatnich rozdziałów dostajemy kilkustronicową retrospekcję z czasów studenckich i dawnego związku, ale to tak naprawdę wszystko.

Z innymi postaciami nie jest niestety lepiej. Jedyną osobą, która dostaje pełnorozdziałową retrospekcję, jest jeden z antagonistów. I owszem, dowiadujemy się o nim więcej niż o kimkolwiek z drużyny Jake'a. Trudno o lepszy komentarz do reszty obsady. Jacob jest przełożonym Jake'a i jedyną osobą, którą ten mógłby nazwać przyjacielem. Richard przewodzi sporej grupie uczestników Samouczka. Caroline jest uzdrowicielką i obiektem westchnień Jake'a. Każde z nich dostaje po kilka zdań wprowadzenia i na tym koniec. Przez cały tom żadna z nich nie drgnie. Najgorzej wychodzi na tym Caroline, ale problem jest szerszy: nie sposób wskazać w tym tomie kobiety, która byłaby czymś więcej niż funkcją w cudzej historii.

Jedyną rzeczywiście ciekawą postacią jest Złowrogi Żmij, wężowy Pan Trucizn i protektor Jake'a. Po kimś o takim imieniu spodziewasz się mrocznego bóstwa, a dostajesz wyluzowanego gościa, który do życia podchodzi z dystansem. Jest go niestety w pierwszym tomie bardzo mało. Jeśli szukasz obsady, którą polubisz, to nie tutaj.

Bohater, którego trudno polubić, i płaskie postacie drugoplanowe, sprawiały że kilka razy miałem ochotę odłożyć tę książkę. Oczywiście są książki, w których postacie nie są najważniejsze. Tyle że wtedy musi je nieść świat albo zagadka - a ja czytałem dalej tylko dlatego, że chciałem dowiedzieć się, o co chodzi z Samouczkiem i Systemem. O ja naiwny.

The Primal Hunter 7, il. Antti Hakosaari, ©Aethon Books, 2023. (ArtStation)

Prosty język, prosty świat

Paradoks polega na tym, że mimo 768 stron i mimo wszystkich powyższych narzekań czyta się to szybko. Większość rozdziałów ma około 10 stron, więc co chwilę masz naturalne miejsce na przerwę - z którego oczywiście nie korzystasz, bo działa syndrom "jeszcze jednego rozdziału". Zdania są proste, bez wielokrotnych złożeń, a powtórzenia potrafią zaboleć - nie zliczę, ile razy Jake został określony pomazańcem. Czytałem polskie wydanie, więc nie wiem, ile z tej oszczędności jest w oryginale, a ile w przekładzie. Zogarth jest zresztą Duńczykiem piszącym po angielsku, co pewnie sporo wyjaśnia. Widać za to, że tłumacz starał się wycisnąć z tego trochę więcej. Stąd Jaźwiec (dawne określenie borsuka), puszczańskie ostępy i swojskie "spieprzaj dziadu".

Świat jest równie prosty jak język - to typowe fantasy oparte na generycznym systemie RPG. Mamy tutaj władanie maną, mikstury życia, parametry takie jak siła, zręczność czy mądrość oraz stwory będące wariacjami na temat prawdziwych zwierząt - borsuki, strusie, raptory, bawoły, dziki. Są też istoty wyższe, nazywane bogami. Kilka tropów zapowiada ciekawszy lore - choćby coś nazwanego rejestrami - ale pierwszy tom niewiele o nich zdradza.

Gdzie zakończenie?

Książce brakuje również satysfakcjonującego zakończenia. Że seria jest ciągła, wiem. Ale Dungeon Crawler Carl też jest ciągły, a jego pierwszy tom domyka się na tyle, że mogłem po nim odłożyć książkę bez poczucia straty. Tutaj się nie da. Zamknęły się wątki na poziomie polowań, nie zamknął się ani jeden wątek świata. Czym jest System, co oznacza integracja wszechświata, co się stanie po zakończeniu Samouczka i do czego są Punkty Samouczka? Ani słowa. Chyba powinienem się cieszyć, że tom nie skończył się w połowie jakiejś walki.

Częściowo to wina formy. Powieść powstaje w odcinkach, więc granicą drukowanego tomu jest objętość, nie punkt dramaturgiczny. Mechanizm rozumiem, tylko że w księgarni płacisz za książkę, a nie za odcinek.

Czy warto?

Zaczęło się od trzęsienia ziemi, ale później napięcie nie rosło. Czuję się oszukany.

Primal Hunter jest dla ciebie, jeśli:

  • Szukasz LitRPG czystej krwi: polowań, statystyk i grindu.
  • Nie masz nic przeciwko czekaniu na odpowiedzi kilka tomów.
  • Bawi cię obserwowanie, jak bohater po kawałku optymalizuje sam siebie.

Odpuść, jeśli:

  • Chcesz postaci, którym da się kibicować.
  • Oczekujesz, że pierwszy tom będzie zamkniętą całością.

Ja, szczerze mówiąc, jestem bliżej drugiej listy. Jako powieść przygodowa Primal Hunter się broni, ale nie wiem, czy jestem ciekawy wyjaśnień na tyle, żeby sięgnąć po następny tom. Z drugiej strony w LitRPG podobno im dalej w puszczańskie ostępy... przepraszam... w las, tym lepiej.

Tytuł: Primal Hunter. Tom 1
Tytuł oryginału: The Primal Hunter
Autor: Zogarth
Tłumaczenie: Łukasz Czarnecki
Wydawca: Insignis Media
Data wydania: 17 czerwca 2026
Oprawa: twarda
Format: 140 × 209 mm
Liczba stron: 768
Cena katalogowa: 79,99 zł
ISBN: 978-83-68639-32-2
Ilustracja na okładce: Antti Hakosaari
Pierwsze wydanie: Aethon Books, 8 marca 2022