Okres świetności japońskiej firmy Sega przypada na końcówkę XX wieku. Wtedy był to liczący się wydawca gier i producent konsol. Niestety, za sprawą silnej konkurencji ze strony Nintendo i wchodzącego na rynek konsol Sony marka Sega przegrała tak zwane wojny konsolowe (polecam świetną książkę "Wojny konsolowe" Blake'a J. Harrisa). Firma jednak nadal zajmuje się wydawaniem gier, a w jej portfolio możemy znaleźć jedną z ikon kultury graczy, która wraz z Pac-Manem, Mario i kilkoma innymi jest kojarzona nawet przez ludzi niemających z grami wideo nic wspólnego. Jest to jeż Sonic. Niebieski stworek zbierający złote pierścienie, który mógłby konkurować prędkością z Flashem, doczekał się wielu gier ze swoim udziałem.

Sonic w kinie
Taka popularność na rynku gier oczywiście też przenosi się na inne media (a w czasach początków domowego grania była nawet wymagana). Na sklepowe półki trafiły więc również zabawki z Sonikiem, a od czasów G.I. Joe wiadomo, że nic tak nie sprzedaje zabawek jak serial z udziałem postaci. Dlatego niebieski jeż i jego przyjaciele doczekali się wielu seriali rysunkowych i animacji.
Na swój debiut w kinie Sonic musiał jednak czekać ponad 30 lat. W 2020 roku za sprawą wytwórni Paramount Pictures ukazał się aktorski film pod tytułem Sonic: Szybki jak błyskawica (ang. Sonic the Hedgehog). Film ten, jako typowe kino familijne, nie zdobył wysokich ocen krytyków (na lipiec 2026 64% z 254 recenzji na Rotten Tomatoes), ale bardzo spodobał się widzom (93% na tym samym serwisie). Dla mnie natomiast był pierwszym poważnym kontaktem z Sonikiem (gry mnie w dużej mierze ominęły). Nie mogę powiedzieć, że byłem oczarowany, ale spodobało mi się to, co zobaczyłem. Dobrze też, że studio ugięło się pod głosami fanów i przerobiło wygląd głównego bohatera, bo inaczej ta seria mogła skończyć się po pierwszej odsłonie.

Sonic w kinie po raz trzeci
Idąc za ciosem, studio dwa lata później wydało kolejną część i znowu formuła się sprawdziła. Średnie oceny recenzentów i wysokie od widzów przerodziły się w kolejny sukces finansowy. A jeśli coś przynosi pieniądze, dlaczego nie robić tego więcej? Tak też się stało i w 2024 roku dostaliśmy trzecią część serii, której - jeśli zmylił cię ten długi wstęp - dotyczy ta recenzja.
Patchworkowa rodzina Sonica - Tom i Maddie, lis Tails i kolczatka Knuckles - nie może zbyt długo cieszyć się spokojem, ponieważ z supertajnego więzienia uciekł meganiebezpieczny jeż Shadow. Shadow jest tym, czym stałby się Sonic, gdyby nie miał kochającej rodziny. Równie szybki co Sonic, marzy tylko o zniszczeniu świata, na którym nie spotkało go nic dobrego. Ale to nie koniec problemów, bo za Shadowem stoi nieoczekiwanie kolejny szalony naukowiec, doktor Gerald Robotnik - dziadek głównego antagonisty z poprzednich części, Ivo Robotnika zwanego dr. Eggmanem (w podwójnej roli świetny Jim Carrey). Nasza kolorowa drużyna futrzaków musi połączyć siły z zasiedziałym Robotnikiem, aby pokonać Shadowa i ocalić Ziemię. To oczywiście skrótowy opis, sam film jest napakowany akcją, podróżami przez świat i - co najbardziej mi się podobało - autoironicznym humorem. Na długo zapamiętam scenę, w której dwie postacie grane przez Jima Carreya mówią, że czują się jak w filmie, gdzie dwie postacie gra ten sam aktor.

Doskonałe zakończenie trylogii
Sonic 3 jest książkowym przykładem tego, jak powinna wyglądać trzecia część trylogii (mimo że trylogią długo nie będzie, bo już zapowiedziano kolejną odsłonę) w dobrym i złym sensie. Co mam na myśli? Są pewne elementy, które powinna zawierać ostatnia część trylogii (więcej o tym dowiesz się, oglądając serię horrorów Krzyk). Zazwyczaj wymienia się tutaj:
- Domknięcie - zamknięcie wątków fabularnych z poprzednich części.
- Wyższą stawkę - epicki finał.
- Powrót do korzeni - retrospekcje i nawiązania do pierwszej części.
Złe znaczenie jest takie, że to w gruncie rzeczy lista do odhaczenia - oglądając film, mniej więcej wiesz, co cię czeka. Dobre - że scenarzyści odrobili zadanie domowe, wzięli te elementy, a następnie użyli ich na różne zwariowane sposoby. Mamy zatem motyw zadośćuczynienia (redemption arc), jest zagrożenie dla całego globu, są też delikatne wspomnienia sprzed przybycia Sonica na Ziemię. Ale do tych przyziemnych elementów zostaje dołączony wątek dziadka dr. Eggmana, który jest chyba najjaśniejszym elementem filmu. Obok mrocznego i ponurego Shadowa (głos Keanu Reevesa) dostajemy pokręconą (jak gdyby oryginał nie był już dość pokręcony) wersję Robotnika.

Posłuchaj i popatrz
Do obsady Sonica 3 oprócz powracających do swoich ról Bena Schwartza (Sonic), Idrisa Elby (Knuckles) i Jima Carreya (dr Robotnik) dołączyli Keanu Reeves (Shadow) oraz Krysten Ritter (dyrektor Rockwell). Wszyscy wykonali swoje zadanie wyśmienicie. Już wcześniej pochwaliłem Jima Carreya za podwójną rolę, a w tej sekcji chciałbym wspomnieć o Reevesie. Jego Shadow jest taki, jaki powinien być. Smutny, mroczny i tajemniczy. Do tego głos Keanu jest na tyle charakterystyczny, że nie da się go pomylić z kimkolwiek innym.
Za muzykę odpowiada Tom Holkenborg (znany też jako Junkie XL) - kompozytor poprzednich części, którego możesz kojarzyć też z takich hitów jak Mad Max: Na drodze gniewu czy Deadpool. Nie jestem znawcą muzyki filmowej, ale ścieżka dźwiękowa kryje spory ukłon w stronę fanów: w filmie pojawia się Live and Learn zespołu Crush 40, czyli motyw znany z gry Sonic Adventure 2. Najpierw słychać go jako riff grany na gitarze przez Marię (przyjaciółkę Shadowa), potem towarzyszy Shadowowi, a w pełnej wersji wybrzmiewa w wielkim finale.
Film też wygląda bardzo dobrze, a efekty specjalne trzymają poziom - nic mi tam nie zgrzytało. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to może do tempa całego filmu. Wydarzenia gnają do przodu, a na tło fabularne zostaje niewiele czasu. W efekcie dostajemy przeskoki od jednej misji do drugiej, gdzie czasem ciężko ocenić, ile czasu w świecie filmu minęło. To poniekąd cena konwencji - kino familijne nie może pozwolić młodemu widzowi się nudzić - ale chwila oddechu między misjami by nie zaszkodziła.

Baw się dobrze
Sonic 3. Szybki jak błyskawica idealnie spełnia założenia filmu familijnego. Młodsi widzowie dostają epicką przygodę, a starsi niegłupi humor, dobrą obsadę aktorską i wiele mrugnięć okiem dla uważnych obserwatorów i fanów ultraszybkiego jeża. Mnie (nawet za bardzo) rozbawiła scena, w której Tom i Maddie, rozdzieleni z Sonikiem i spółką, zajęli się wszystkimi możliwymi nudnymi hobby świata - szydełkowaniem, pieczeniem chleba, pacynkami, układaniem puzzli, składaniem modeli i malowaniem.
Myślę, że oglądając Sonica 3, bez względu na wiek będziesz się dobrze bawił.
Tytuł oryginalny: Sonic the Hedgehog 3
Tytuł polski: Sonic 3. Szybki jak błyskawica
Gatunek: familijny / akcja / komedia (sci-fi)
Reżyseria: Jeff Fowler
Scenariusz: Pat Casey, Josh Miller, John Whittington
Muzyka: Tom Holkenborg
Obsada: Ben Schwartz, Jim Carrey, Keanu Reeves, Idris Elba, Colleen O'Shaughnessey, James Marsden, Tika Sumpter, Krysten Ritter
Czas trwania: 110 minut
Produkcja: USA
Dystrybucja: Paramount Pictures
Premiera (USA): 20 grudnia 2024
Premiera (Polska): 3 stycznia 2025

