Fabularyzowane biografie muzyków to dziś osobny gatunek. Na moim koncie jest już dziewięć takich filmów: Back to Black, Rocketman, Bohemian Rhapsody, A Complete Unknown, Springsteen: Deliver Me from Nowhere, Bob Marley: One Love, Elvis, Whitney Houston: I Wanna Dance with Somebody i Tick, Tick... Boom! Każdy z nich był filmem przynajmniej dobrym, ale wszystkie trzymają się tego samego schematu - dzieciństwo, przełom, kryzys, odkupienie. Dorzuciłem do tego Kawałek po kawałku - film o producencie i muzyku Pharrellu Williamsie, dostępny na Canal+ Online. Wyróżnia się spośród tego grona, bo to animowany dokument stworzony w świecie klocków LEGO - zamiast aktorów mamy minifigurki, ale głosy i wspomnienia są prawdziwe. Jest też bardziej nastawiony na humor. Czy to jednak pomogło i wniosło trochę świeżości do mocno eksploatowanej formuły? Zaraz się przekonasz.

Dokument w przebraniu
Film ma formę wywiadu. Klockowy Pharrell jest narratorem i opowiada reżyserowi Morganowi Neville'owi o swoim życiu od wczesnej młodości po czasy współczesne. Podczas opowieści przenosimy się w te czasy i miejsca, żeby zobaczyć wydarzenia odtworzone w umownym świecie LEGO. Neville jest z zawodu dokumentalistą i klocki niczego tu nie zmieniają - pod spodem to klasyczny dokument o artyście. Warto o tym pamiętać, bo potrafią mylić: bardzo młodego widza ten film przy ekranie nie zatrzyma.
Główny bohater dorastał w Virginia Beach i od małego chłonął otaczającą go muzykę. Jako nastolatek zawiązał z Chadem Hugo The Neptunes - duet, który później przez dekadę produkował połowę amerykańskich list przebojów. Do sławy nie wystarczyły jednak pierwsze kontakty duetu z wytwórnią Teddy'ego Rileya. Potrzebne były upór i wiara Pharrella, że się uda (ale głównie upór). W dalszej części filmu obserwujemy jego znane współprace - ze Snoop Doggiem, Jay-Z czy Gwen Stefani.

Świat z klocków
Skoro cały ten świat jest z klocków, wypada zapytać, jak wygląda. Nie nastawiaj się na rozmach LEGO Przygody - wizualnie jest skromniej, bliżej animowanych seriali z klocków. Zasada za to trzymana jest konsekwentnie: wszystko, co widać na ekranie, zbudowano z klocków. Najlepiej wypada woda - fale rozbijające się o plażę w Virginia Beach są złożone z pojedynczych elementów i naprawdę falują. Woda to czysta frajda z rzemiosła, bez żartu w tle.
Najwięcej film wyciska jednak z synestezji Pharrella, czyli jego zdolności postrzegania dźwięków jako kolorów. Muzyka nie leci tu w tle, tylko rozlewa się po ekranie falami kolorowych klocków. Pojedyncze bity dostają własne kształty - kilka elementów w jednym kolorze, z których każdy gra swoje. Jest nawet scena, w której Pharrell zbiera je i kataloguje według barw. To jedyne miejsce, w którym klocki nie są gagiem ani ozdobnikiem, tylko naprawdę tłumaczą coś o bohaterze.

Głosy, muzyka i kosmos
Głosu swoim minifigurkom użyczyli prawdziwi muzycy i osoby z otoczenia Pharrella. Oprócz wspomnianych wcześniej artystów usłyszymy również Kendricka Lamara, Missy Elliott, Timbalanda czy Bustę Rhymesa. Jak przystało na produkcję o muzykach, muzyki jest tu sporo - w większości takiej, przy której Pharrell majstrował. Mimo to nie jest to musical - opowieść niosą rozmowy, a nie piosenki. Nie jest to też film wyłącznie o muzyce. Możemy zobaczyć, co jeszcze inspirowało Williamsa. Miło zaskoczył mnie wątek kosmosu i Carla Sagana. Ten znany popularyzator nauki jest dla Pharrella punktem odniesienia w trudnych momentach.

Klockowy humor
A jeśli już nawiązałem do kosmosu - na końcu, po napisach, pojawia się informacja, że nie wszystkie rzeczy przedstawione w filmie wydarzyły się naprawdę, np. Pharrell nigdy nie był w kosmosie. Film bazuje w dużej mierze na humorze sytuacyjnym i na gagach wynikających z samej materii klocków, jak choćby ogromny, klockowy pierścionek ślubny. Przypomina mi to gry z LEGO w tytule. Żarty nie są jednak nagromadzone w takich ilościach jak w produkcjach TT Games. Jedna z dłuższych scen, które zapadły mi w pamięci, to nowojorskie poszukiwania kontraktu. Kiedy słuchamy narracji menedżera The Neptunes, Roba Walkera, oglądamy montaż, w którym Pharrell, Chad i Rob odwiedzają kolejne biura i robią wszystko, żeby ich zainteresować. Całość wygląda jak przejazd windą z jednego piętra na kolejne. Każde otwarcie drzwi to nowa odmowa.

Mało wciągająca historia
Mimo tych wszystkich pochwał - oryginalnej formy, znanych nazwisk i pasującego mi humoru - muszę dorzucić łyżkę dziegciu. Po seansie byłem przekonany, że film trwał dwie godziny. Trwał półtorej - i to najlepszy dowód na to, jak bardzo mi się dłużył. Powodem jest sposób opowiadania, a nie samo życie Pharrella. Film ma strukturę anegdoty: pojawia się przeszkoda, mija scena albo dwie, przeszkoda znika. Ani razu nie poczujesz, że bohaterowi może się nie udać.
W pewnym momencie wokół Pharrella pojawiają się źli doradcy, przez których zaczyna on odchodzić od swojego wizerunku i autentyczności. Ci doradcy to jednak bezosobowe cienie. O ile inne postacie podpisane są imieniem i nazwiskiem, o tyle tutaj dostajemy tylko czarno-białe figury w garniturach, symbolizujące karierowiczów chcących wspiąć się po plecach giganta. Ale Pharrell szybko się opamiętuje i wraca do siebie - bez większych negatywnych skutków tych wydarzeń.
Podobnie ucięta jest śmierć babci. Bohater dowiaduje się, że jest z nią źle, leci do szpitala, na miejscu słyszy, że babcia nie żyje - i na tym scena się właściwie kończy. Na żałobę i na to, co ta strata z nim zrobiła, przypada w filmie dosłownie kilka zdań. Brakuje tutaj dramatu i ceny, którą bohater musiałby zapłacić. I taka jest cała historia w tym filmie. Ot, opowieść o utalentowanym chłopaku, który za sprawą wielkiego uporu dotarł na szczyt.

Kawałek po kawałku
Film robi dokładnie to, co obiecuje tytuł - składa życiorys Pharrella Williamsa z kilkudziesięciu drobnych kawałków. Z jednej strony dostajesz zastrzyk świeżości w gatunku filmowych biografii muzyków, z drugiej - nie jest to raczej film, który zapamiętam na dłużej. Duże oklaski za pomysł i wykonanie. Mniejsze za scenariusz.
Tytuł oryginalny: Piece by Piece
Tytuł polski: Kawałek po kawałku
Gatunek: animacja / dokument muzyczny
Reżyseria: Morgan Neville
Scenariusz: Morgan Neville, Jason Zeldes, Aaron Wickenden, Oscar Vazquez
Montaż: Jason Zeldes, Aaron Wickenden, Oscar Vazquez, Paul Carrera
Muzyka: Michael Andrews (piosenki: Pharrell Williams)
Obsada (głosy): Pharrell Williams, Chad Hugo, Gwen Stefani, Kendrick Lamar, Timbaland, Justin Timberlake, Busta Rhymes, Jay-Z, Snoop Dogg, Missy Elliott, Pusha T
Czas trwania: 93 minuty
Produkcja: USA (The LEGO Group, Tremolo Productions, i am OTHER)
Dystrybucja: Focus Features / Universal Pictures
Premiera kinowa (USA): 11 października 2024

