Pod szyldem "Myszka Miki" wydawnictwo Story House Egmont publikuje dość nietypową serię komiksów Disneya - tworzonych przez europejskich mistrzów gatunku, oryginalnie dla francuskiego Glénat Éditions. Nietypową na dwa sposoby. Po pierwsze, wbrew nazwie nie są to wyłącznie historie z Myszką Miki, czego dowodem omawiany tutaj "Sknerus. Smok z Glasgow". Po drugie, jak na pozycję dla młodszych czytelników, dostajemy duży format (21,6 × 28,5 cm), twardą oprawę i - co za tym idzie - niemałą cenę: 49,99 zł za 56 stron.

Wychowałem się na wydawanym przez Egmont Kaczorze Donaldzie, dlatego mam duży sentyment do komiksów z Myszo- i Kaczogrodu i chętnie sięgam po nowe tomy z tej kolekcji. "Smok z Glasgow" ma numer dziesięć, ale spokojnie, każdy komiks to niezależna historia. W tej krótkiej recenzji postaram się cię przekonać, że warto po niego sięgnąć.

Nie taki smok straszny...

Co robił Sknerus McKwacz, najbogatszy kaczor świata, kiedy był młody? Z "Życia i czasów Sknerusa McKwacza" wiemy, że wychował się w biednej rodzinie potężnego niegdyś szkockiego klanu McKwaczów. W swoim życiu Sknerus przeszedł drogę od pucybuta do "multifantastylionera". Komiks "Smok z Glasgow" dzieje się jednak, zanim Sknerus zarobił swoją pierwszą dziesięciocentówkę.

Nie chcę ci zepsuć zabawy z odkrywania historii, więc opiszę ją tutaj tylko bardzo ogólnikowo. Głównym zajęciem kilkuletniego Sknerusa, jego siostry Matyldy i innych biednych dzieci z Glasgow jest penetrowanie korytarzy opuszczonych kopalni. Sytuacja jednak zmienia się, kiedy Sknerus zbiegiem okoliczności poznaje nową przyjaciółkę i odkrywa pasję aktorską. Niestety, nie wszyscy życzą Sknerusowi dobrze, z czego wynika wielka awantura.

Scenariusz napisany przez Jorisa Chamblaina (scenarzystę komiksów dziecięcych i młodzieżowych) nie jest może mistrzostwem, ale muszę przyznać, że ma coś w sobie. To historia o przyjaźni i odpowiedzialności. Widzimy w niej Sknerusa z trochę innej strony.

... jak go malują

Mimo dość poważnej historii komiks potrafi rozśmieszyć, a humor objawia się głównie w warstwie graficznej. Odpowiada za nią Fabrizio Petrossi, włoski ilustrator pracujący dla Disneya - i to właśnie tu komiksy z serii "Myszka Miki" błyszczą najmocniej. Nie inaczej jest w "Smoku z Glasgow". Każdy kadr jest pełen szczegółów i małych smaczków. W pewnym momencie złapałem się nawet na tym, że szukam na kadrach wszędobylskiego czarnego kota, króla trzeciego planu. Razem z kolorowaniem (Bruno Tatti), dużym formatem wydania i jakością papieru składa się to na uczucie obcowania z komiksem klasy premium. Warto dodać, że pierwsze tomy serii miały nawet materiałowe grzbiety, ale ze względu na wysoką cenę Egmont zrezygnował z tego elementu. W tym artykule załączam strony udostępnione przez wydawnictwo, abyś mógł ocenić sam.

Podsumowanie

"Sknerus. Smok z Glasgow" to przyjemna opowieść o młodym Sknerusie, która dopełnia szkocki epizod jego życia, a do tego cieszy oko wyśmienitymi ilustracjami i klasą wydania. Cena okładkowa potrafi odstraszyć, ale w sklepach z komiksami kupisz ten tom sporo taniej. A jeśli, jak ja, wolisz Kaczogród od Myszki Miki - to pozycja, po którą sięgniesz bez wahania.

Tytuł: Sknerus. Smok z Glasgow.
Scenariusz: Joris Chamblain
Rysunki: Fabrizio Petrossi
Kolory: Bruno Tatti i Merete Jepsen
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Story House Egmont
ISBN: 978-83-281-6997-5
Data wydania: 11.03.2026
Numer wydania: 1
Ilość stron: 56
Cena okładkowa: 49,99 zł

Informacje wydawnicze