Jesteśmy już po jednym z największych komiksowych wydarzeń 2026 roku w Polsce - premierze świata DC Absolute Universe. AU to osobny świat w Multiwersum DC, oferujący odświeżone spojrzenie na postacie znane z komiksów DC. Trzy główne serie skupiają się kolejno na Batmanie, Wonder Woman i Supermanie. W sierpniu tego roku nakładem wydawnictwa Egmont dostaliśmy pierwszy tom serii Absolute Batman, który krótko tutaj omówię i zrecenzuję. W kolejnych miesiącach dostaniemy pierwsze tomy pozostałych serii, a że daję im kredyt zaufania, to wypatruj kolejnych recenzji na blogu.

Absolute Batman: The Zoo (Absolute Batman. Zoo. Tom 1), scen. Scott Snyder, rys. Nick Dragotta, ©DC Comics / Story House Egmont, 2026. (materiały prasowe wydawcy)

Absolute Universe

Absolute Batman to świetny punkt wejścia w świat Batmana dla kogoś przerażonego liczbą serii ukazujących się w głównej linii DC Universe. Wszystko tu jest nowe i nie wymaga wiedzy o milionie poprzednich kryzysów (kluczowych wydarzeń) w świecie DC. Wystarczy wiedzieć, że AU zostało stworzone przez nemezis Supermana - Darkseida. Prowadzącym to uniwersum, a zarazem scenarzystą serii o Batmanie, jest Scott Snyder, scenarzysta Amerykańskiego Wampira, najbardziej znany jednak ze świetnej serii o Batmanie w ramach The New 52 (w Polsce Nowe DC Comics). Jeśli słyszałeś o Trybunale Sów, o Batmanie Który Się Śmieje albo o Jokerze, który wyciął sobie twarz, to są to wytwory (chorej) wyobraźni Scotta Snydera. Tutaj nie mogę się powstrzymać od dygresji - Nowe DC Comics było moim pierwszym poważnym wejściem w świat Batmana i mimo że część komiksów po przeczytaniu sprzedaję, to run Snydera nadal stoi na mojej półce.

AU ma na celu uwspółcześnić wiekowe już postacie z komiksów DC, wprowadzając je w bardziej brutalny, współczesny świat, gdzie liczą się pieniądze i władza, a superbohaterowie startują często z przegranej pozycji. Nie wiem jeszcze, jak jest w przypadku Wonder Woman czy Supermana, ale zmiany w Batmanie są na tyle duże, że osoby przywiązane do klasyki mogą przyprawić o palpitacje serca.

Absolute Batman: The Zoo (Absolute Batman. Zoo. Tom 1), scen. Scott Snyder, rys. Nick Dragotta, ©DC Comics / Story House Egmont, 2026. (materiały prasowe wydawcy)

Nowa geneza

Według mnie najlepszy komiks superbohaterski to Invincible Roberta Kirkmana. Z postaci superhero najbardziej lubię (bardzo sztampowo) Spider-Mana i Batmana. Nie znoszę jednak ich origin story, czyli jak ładnie po polsku byśmy powiedzieli - genezy. Nie dlatego, że jest zła, bo jak wiemy, traumatyczne przeżycia kształtują bohaterów, tylko dlatego, że widziałem je już jakieś miliony razy w komiksach, filmach i serialach animowanych. Absolute Batman. Zoo oferuje świeże spojrzenie na początki Mrocznego Krzyżowca. Bruce Wayne nie jest bogatym paniczem mieszkającym w rezydencji, a synem nauczyciela i pracownicy socjalnej. Jego ojciec ginie w ataku szaleńca podczas szkolnej wycieczki do zoo, wcześniej ukrywając Bruce'a i resztę klasy w wolierze nietoperzy. Marthy, matki Bruce'a, nie ma wtedy z nimi, dzięki czemu towarzyszy synowi aż po współczesność. Żarty o Batmanie i Flashu na Dzień Matki tego nie lubią. To nie jest jednak jedyna zmiana. Szkolnymi przyjaciółmi Bruce'a są Waylon Jones, Edward Nygma, Harvey Dent, Oswald Cobblepot, Mitchell "Matches" Malone i Selina Kyle, czyli ikoniczni przestępcy z głównej serii. Pojawia się też Alfred - ma nawet brytyjskie korzenie, ale tutaj jest agentem MI6. Jedyne pytanie, które pozostaje otwarte, to jakim cudem Bruce Wayne, inżynier budowlany, jest w stanie tworzyć zaawansowane gadżety i pojazdy bez wielkiej fortuny.

Absolute Batman: The Zoo (Absolute Batman. Zoo. Tom 1), scen. Scott Snyder, rys. Nick Dragotta, ©DC Comics / Story House Egmont, 2026. (materiały prasowe wydawcy)

Imprezowicze

Nie tylko geneza postaci przeszła metamorfozę. Zmienił się również styl działania człowieka nietoperza. Nowy strój, widoczny na okładce, ma pelerynę inspirowaną kończynami nietoperzy. Batman potrafi używać jej jako przedłużenia rąk. Dzięki niej może zwisać, stawać na niej i chwytać odległych przeciwników. A do tego jest bardziej brutalny. Upuszczanie krwi i łamanie kości zdarza mu się często, jednak jak jego pierwowzór stroni od zabijania. Bo w końcu odcięta wielkim toporem ręka to wystarczająca nauczka dla niemilca. W pierwszym tomie wspomnienia o początkach Mrocznego Rycerza przeplatają się z poważnym zagrożeniem, przed którym Gotham stoi współcześnie. Miasto terroryzowane jest przez gang Imprezowiczów, ludzi w zwierzęcych maskach, którzy sieją postrach w różnych częściach miasta. Po angielsku gang nazywa się Party Animals i ta gra słów lepiej oddaje jego naturę. W śledztwie i walce z organizacją nieoceniona okaże się pomoc przyjaciół i sprzymierzeńców. A no i jeszcze epicki Batmobil, ale o tym musisz przekonać się sam.

Na koniec tej sekcji chciałbym podkreślić jeden zarzut, który mam do scenariusza - czasem nie do końca czułem, że ogarniam całą historię. Mamy tutaj dużo dość typowej dziś narracji, w której "z offu" słyszymy komentarz obserwatora, a w kadrach, bez dialogów, dostajemy szeroki przegląd wydarzeń. Nie zawsze potrafiłem się jednak połapać, kto jest w danym momencie narratorem, bo jest ich kilku. Do tego fabuła nie daje nam wszystkiego od razu, więc musimy zbierać części porozrzucane po zeszytach wchodzących w skład tomu (komiks zawiera zeszyty od 1 do 6 serii).

Absolute Batman: The Zoo (Absolute Batman. Zoo. Tom 1), scen. Scott Snyder, rys. Nick Dragotta, ©DC Comics / Story House Egmont, 2026. (materiały prasowe wydawcy)

Batman na pełnej

Gdybym miał opisać Absolute Batman czterema słowami, to byłoby to Harder, Better, Faster, Stronger. Wszystko tutaj musi być większe - większe mięśnie, większa stawka, większe zagrożenie. W zapowiedziach często pojawiał się wątek przemocy. Oczyma wyobraźni, mając w pamięci niedawno skończony serial The Boys, który znacznie przesuwał granice, widziałem tutaj mainstreamowego Kaznodzieję (tak, tego Preachera) albo Lobo. I muszę przyznać, że były to raczej obawy niż radość. To temat na osobny felieton, ale uważam, że poziom brutalności The Boys nigdy nie powinien trafić do mainstreamu. Na szczęście Absolute Batman jest lepiej wyważony. Owszem, jest brutalnie, ale nie jest obrzydliwie. Mamy rozczłonkowania, mamy rany, mamy opisy brutalnych przestępstw, ale to, co widzimy, nie wywołuje odrazy. Nie mi to oceniać, ale myślę, że dojrzały 15-latek może bez problemu sięgnąć po ten tom (BTW, podobno w kolejnych tomach jest więcej body horroru, więc może w przyszłości zrewiduję tę deklarację).

To, co opisałem w tym tomie, to zasługa rysownika i kolorysty - Nicka Dragotty i Franka Martina. Komiks wygląda świetnie. Kadry są dynamiczne. Postacie mają trochę takie mangowe twarze. Bruce, mimo bycia górą mięśni, przypomina oryginał. Za to Alfred odmłodniał i wygląda badass. Nowy design stroju i gadżetów superbohatera też robi wrażenie. Negatywnie oceniam tylko jeden zeszyt wchodzący w skład tomu, narysowany gościnnie przez Gabriela Hernándeza Waltę. Myślę, że znajdą się tacy, którym ten inny styl się spodoba, mnie kojarzył się bardziej ze szkicami niż z gotowymi rysunkami, co dodatkowo potęgowało inne kolorowanie.

Absolute Batman: The Zoo (Absolute Batman. Zoo. Tom 1), scen. Scott Snyder, rys. Nick Dragotta, ©DC Comics / Story House Egmont, 2026. (materiały prasowe wydawcy)

Wracają twarde oprawy

W polskim wydaniu, w twardej oprawie (czekałem na takie wydania od czasów Nowego DC Comics!), oprócz 6 zeszytów otrzymujemy również galerię okładek oraz szkiców koncepcyjnych. Absolute Batman jest fenomenem na skalę światową, a pierwszy zeszyt doczekał się wielu dodruków z nowymi gościnnymi okładkami, dzięki czemu co zeszyt dostajemy kilka pełnostronnicowych uczt dla oka. Bardzo podobały mi się te dodatki. Nie przepadam za obszernymi posłowiami czy wywiadami z twórcami, ale takie dodatki jak w Absolute Batman. Zoo chciałbym dostawać w każdym tomie. Nie mam też większych uwag do samego tłumaczenia. Chciałbym tylko, żeby Party Animals byli nie Imprezowiczami, a na przykład Dzikim towarzystwem, bo inaczej tracimy nawiązanie do zwierzęcych masek i tytułu tomu.

Rok Absolute

Po dłuższej przerwie od czytania komiksów z Batmanem do Absolute Batman podchodziłem z pewną rezerwą. Nie podobały mi się informacje o tym, że seria jest pełna przemocy, oraz wizja umięśnionych koksów w każdym kadrze. Po przeczytaniu stwierdzam jednak, że niepotrzebnie. Mimo momentów, w których gubiłem się w narracji, seria wygląda jak stworzona dla mnie. Mamy tutaj nowy origin postaci, mamy bardziej dojrzałą, polityczno-gospodarczą historię. Wprowadzono wiele znanych postaci w odświeżonych rolach i ciekawi mnie, jak się rozwiną. Po prostu dostajemy nowego Batmana na miarę XXI wieku. Osobiście bardzo polecam ci spróbować. Zoo to świetny punkt wejścia dla kogoś, kto zna Batmana głównie z filmów i serialu animowanego, ale też świetna kolejna seria o Mrocznym Rycerzu dla tych, którzy są z postacią na bieżąco.

Tytuł: Absolute Batman. Zoo. Tom 1
Tytuł oryginału: Absolute Batman Vol. 1: The Zoo
Scenariusz: Scott Snyder
Rysunki: Nick Dragotta
Rysunki gościnne: Gabriel Hernández Walta
Kolory: Frank Martin
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Story House Egmont
Seria: DC All In - Absolute
Zawartość: zeszyty Absolute Batman #1-6
Data wydania: 26 sierpnia 2026
Numer wydania: 1
Oprawa: twarda
Format: 170 × 260 mm
Liczba stron: 192
Cena okładkowa: 89,99 zł
ISBN: 978-83-281-7359-0
Pierwsze wydanie: DC Comics, 2024-2025